a wlasciwe to na pewno. przez nowa prace strasznie zheteryczalem. W koncu tak sie dzieje, jak sie cement sprzedaje, a promocyjnym gadzetem jest wizyta w burdelu. Nie, no ja na szczescie jeszcze nie musialem byc. Tym zajmuje sie bezposrednio sprzedaz. Ja to jakies zwyklejsze promocje organizuje.
a co wiecej nie tylko zheteryczalem, ale chyba robie sie mniej wylewny. Gdzies moj ekshibicjonizm zniknal. Moze to i dobrze.
W pracy mam spokoj. Wszyscy pojechali grzac dupy w Egipcie. Tez mialem jechac, ale przez to ze zmarl moj tato zostalem. Nie mam co robic, bo wiekszosc spraw zamknalem przed tym wyjazdem. Robie wiec cos na sile. Na zapas. Zeby moc przedluzyc mozliwosc opierdalania sie. Chociaz wiadomo, ze nie robie nic, bo jak nie mam noza na gardle to nie pracuje. Moze to jest wlasnie czas zeby to zmienic?
Teraz bede mial sporo czasu. Odpadna mi imprezowe weekendy z chlaniem do rana. Pozegnam sie na jakis czas z niedzielnym kacem. Nie pojade na pol roku do Indii. Nie rzuce wszystkiego zeby sie zresetowac. Zaczne cos robic, a nie tylko planowac. Trzeba wykorzystac. Rozwjac sie. Na kurs hiszpanskiego sie zapisac, a moze nawet i chinskiego. Moze statystyke powtorzyc.
Jakos tak refleksyjnie wyszlo.
No nic chyba wracam. W poniedzialek homeoffice, wiec bedzie mozna pisac znowu.
buziaczkijuz Ci nie powiem, kim jestem
Z okazji Walentyny, maz zabral mnie na romantic weekend, do ciechocinka. Mialo byc to najwspanialsze polskie uzdrowisko, zaglebie SPA i wogole chuje muje. Okazalo sie ze to miasto geriatryczne, srednia wieku 60, bedac tam poczulem ze moj kres jest bliski. W kawiarniach i restauracjach bylem najmlodsza osoba, chyba ze akurat byly dzieci. Wieczorem nie bylo nic do roboty, a zabiegi w sobote sa czynne do 17 a w niedziele nie sa wogole czynne. Jako, ze przyjechalismy w sobote po 15, bylem jedynie na spacerze, w grocie solnej i na basenie. Poza tym tylko zarlem i pilem, a i to nie za wiele. Jezeli wiec ktos mysli o wyjezdzie weekendowym, to raczej odradzam ciechocinek, chyba, ze ktos lubi chodzic spac o 21.
Poza tym weekend minal przyjemnie, gdyz w piatek dostalem informacje o pozytywnym wyniku rozmowy kwalifikacyjnej. Wiec w tym tygodniu skladam wypowiedzenie i od kwietnia zaczynam prace w branzy budowlanej.
Zegnajcie marchewki, niech zyje cement.
A ponizej piosenka przewodnia na najblizsze dni: